Kategorie

resibo

Redakcja testuje: naturalne kosmetyki Resibo

Piękniejsza, nawilżona i promienista skóra po dwóch tygodniach stosowania kosmetyków naturalnych? Postanowiliśmy sprawdzić, czy jest to możliwe! Wraz z marką Resibo podjęliśmy wyzwanie naturalnej pielęgnacji. Przez 14 dni nasza redaktorka na własnej skórze testowała kosmetyki, aby teraz powrócić do Was z własną opinią na temat efektów, jakie udało jej się osiągnąć stosując produkty tej polskiej marki.

Wyzwanie

O spektakularnych efektach stosowania koreańskiej pielęgnacji słyszałam same superlatywny. Wystarczy spojrzeć na wschodnie piękności, których wygląd sprawia wrażenie, jakby czas stanął w miejscu. Kluczowa w ich pielęgnacji jest zmiana myślenia: „dbaj o swoją skórę tak, żeby bez makijażu wyglądała pięknie”! Europejki często wolą inwestować duże pieniądze w kosmetyki kryjące niedoskonałości, takie jak mocne podkłady czy pudry, zapominając o tym, że lepiej dbać, niż zakrywać. Przyznam szczerze, że bardzo przypadła mi do gustu ta dewiza, dlatego z dużym zapałem podjęłam się wyzwania Resibo! 14 dni sumiennej, koreańskiej pielęgnacji (o której pisaliśmy TUTAJ), kosmetykami z polską metką. Czy efekty mnie zachwyciły i czy moja skóra odpłaciła mi pięknym wyglądem? Zobaczcie.

Pielęgnacja poranna

Pierwszy dzień z kompletną, koreańską pielęgnacją, wzbudzał we mnie pewne obawy. Mnogość zabiegów pielęgnacyjnych jakie musiałam wykonać na swojej twarz sprawiały wrażenie wielogodzinnych rytuałów, na które, bądźmy szczerzy, mało która z nas ma czas. Rzeczywistość jednak miło mnie zaskoczyła. Okazało się, że szybko znalazłam swój sposób na poranne zabiegi, które dodatkowo stały się dla mnie przyjemnym rozpoczęciem każdego dnia. Ale po kolei…

Dzięki wyzwaniu nauczyłam się, żeby wstawać 15 minut wcześniej. To niewiele, ale w zupełności wystarczy, by z samego rana zaserwować swojej skórze to, co najlepsze! Swoją pielęgnację rozpoczynałam od świeżej pobudki dla siebie i swojej skóry i aplikowałam na nią płyn micelarny Resibo. Produkt ten daje efekt miłego odświeżenia, co szczególnie rano jest niezwykle pobudzające. Mimo że nie do końca płyn ten sprawdził mi się przy zmywaniu kosmetyków, to do porannych rytuałów jest wyśmienity. Następnie serwuję swojej skórze coś, co jest moim całkowitym odkryciem! Olejek do demakijażu. Produkt ten, mimo że początkowo zniechęcił mnie swoim zapachem, stał się numerem jeden w mojej pielęgnacji. Uwielbiam sam rytuał jego nakładania – kilka kropel wmasowanych w delikatnie zwilżona skórę sprawia, że jest ona miękka, oczyszczona i gładka. Olejek nie pozostawia tłustej powłoki, ponieważ zmywa się go dołączoną do zestawu ściereczką (którą, niestety, codziennie trzeba prać). Produkt ten wpisał się na stałe w moją pielęgnację i nawet… po upływie czasu jego zapach stał się bardziej przyjemny. Przed wyjściem serwowałam swojej skórze jeszcze tonik (o którym więcej napiszę później) i krem ultranawilżający, który delikatnie mnie rozczarował. Oczekiwałam po nim niezwykle intensywnego nawilżenia, jednak w konsekwencji efekt nie był aż tak spektakularny. Oczywiście produkt ma wspaniałą konsystencję, ładnie się wchłania, jednak przy mojej suchej skórze jego nawilżenie nie było wystarczające. Myślę jednak, że dla osób z tłustą i mieszaną skórą będzie idealny! Dotarliśmy do końca porannych rytuałów pielęgnacyjnych. Czas na lekki makijaż i śniadanie.

W trakcie pracy

Chcąc być sumienna w przestrzeganiu swojego wyzwania, również w trakcie pracy nie zapominałam o szybkiej pielęgnacji. Dlatego zawsze miałam przy sobie mgiełkę nawilżającą Resibo. Była ona ukojeniem dla skóry szczególnie w gorące dni – zarówno ze względu na wysoką temperaturę, jak i wysuszające działanie klimatyzacji w biurze. Niestety, pierwszy kontakt z tym produktem był dla mnie zaskoczeniem, niestety negatywnym. Skuszona nazwą „mgiełka nawilżająca” chciałam zaaplikować produkt na twarz, bez obawy, że zniszczy mój makijaż. W rezultacie jednak prysnęłam sobie w buzię obfitym strumieniem toniku. Makijaż zepsuty, a ja zniechęcona do produktu. Coś mi jednak podpowiadało, że nie może być to aż taki bubel. Dlatego weszłam na stronę Resibo, gdzie opisali sposób użycia mgiełki. Producent wyraźnie poinformował, że toniku nie aplikuje się bezpośrednio na twarz, a rozpyla na przestrzeń przed sobą, a następnie przesuwa się twarz w jej kierunku. Okazało się, że to naprawdę działa! Od tego momentu produkt stał się moim kompanem w „biurowej” pielęgnacji.

Wieczorny rytuał piękna

Według koreańskiej dewizy to właśnie wieczór powinien być najbardziej odprężającym rytuałem w całej naszej pielęgnacji. Dlatego nawet po ciężkim dniu nie zapominałam o wszystkich krokach, które zobligowałam się wykonywać. Każdy swój dzień zakańczałam użyciem dokładnie tych samych produktów co rano, dokładając do tego kilka pielęgnacyjnych perełek. Pierwszą z nich jest peeling multifunkcyjny, który wykonywałam co trzy dni. Jego formuła pozwala na dwojakie stosowanie. Przy mojej wrażliwej i naczynkowej skórze pozostawiałam go na 10 minut na twarzy, po czym delikatnie zmywałam letnią wodą. Bez wątpienia koloryt mojej skóry był wyrównany, a twarz miękka w dotyku. To jeszcze nie koniec! Teraz czas na drugą perełkę kosmetyczną od Resibo, czyli serum. Ten produkt, mimo zaskakującej, mocno oleistej konsystencji, jest delikatny, ładnie się wchłania i nie zatyka porów. Dodatkowo sprawia, że skóra jest nawilżona i spektakularnie promienista. Sprawdza się również jako dodatek do innych kremów. Kilka kropel sprawia, że produkty mniej nasycone zamieniają się w prawdziwą bombę odżywczą. Przed snem czas jeszcze na krem odżywczy, który sprawia, że skóra jest niezwykle miękka. Jego zaletą jest również konsystencja – nie pozostawia na twarzy nieprzyjemnej, tłustej powłoki. Na koniec krem pod oczy i z tak wypielęgnowaną skórą kładłam się spać.

Efekty

Po dwóch tygodniach sumiennego stosowania produktów czuję. że nie powrócę już do „starej” pielęgnacji. Nauczyłam się, że odżywiona, nawilżona i oczyszczona skóra odpłaca nam pięknym, promienistym wyglądem, który nie musi być wspomagany dużą ilością kosmetyków kolorowych. Teraz w mojej kosmetyczce króluje krem CC, puder transparentny i delikatny rozświetlacz – te trzy produkty w zupełności są dla mnie wystarczające przy codziennym makijażu. Bez wątpienia jest to zasługa sumienności w stosowaniu naturalnych kosmetyków, których skład okazał się odpowiedni dla mojej dość problematycznej skóry twarzy.

Poniżej znajdziesz moją subiektywna ocenę kosmetyków, które towarzyszyły mi w wyzwaniu Resibo.

 

Fot.: Redakcja Allani.pl